niedziela, 7 czerwca 2020

Cykl o Elmwood Springs F. Flagg


Cykl: "Elmwood Springs"
Fannie Flagg

Tom I: "Witaj na świecie maleńka!"
Tytuł oryginału: "Welcome to the world, baby girl!"
Wydanie II
Wydawnictwo Nowa Proza, Warszawa 2008
ISBN: 9788375340440

Tom II: "Dogonić tęczę"
Tytuł oryginału: "Standing in the Rainbow"
Wydanie I
Wydawnictwo Nowa Proza, Warszawa 2007
ISBN: 9788375340242

Tom III: "Nie mogę się doczekać kiedy wreszcie pójdę do nieba"
Tytuł oryginału: ""Can't wait to get to Heaven"
Wydanie I
Wydawnictwo Nowa Proza, Warszawa 2007
ISBN: 9788375340044

Tom IV: "Całe miasto mówi o tym"
Tytuł oryginału: "The whole town's talking"
Wydanie I
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018
ISBN: 9788308064771


Fannie Flagg jest autorką, którą kocham miłością wielką i niezmienną. Skradła moje serce wspaniałą i wzruszającą powieścią „Smażone zielone pomidory". Od tamtej pory jej książki działają na mnie jak plasterek na zbolałą duszę i sięgam po nie, gdy dopada mnie codzienność lub sezonowa chandra. Jak sami wiecie, rok 2020 nas nie rozpieszcza, postanowiłam więc powrócić do małego miasteczka gdzieś w Missouri, w którym czuję się jak w domu.

Cykl składa się z 4 luźno ze sobą powiązanych tomów. Trudno w nich utrzymać chronologię, ponieważ niemal wszystkie zazębiają się czasowo i splatają fabularnie. Choć LubimyCzytać podaje pewną kolejność tomów, ja radziłabym zabrać się najpierw za „Dogonić tęczę”, której akcja dzieje się od lat czterdziestych do dziewięćdziesiątych i skupia się na życiu całego miasta i jego mieszkańców. „Witaj na świecie maleńka!” umiejscowiona w latach siedemdziesiątych koncentruje się głównie na życiu Deny Nordstrom- zdolnej dziennikarki telewizyjnej. W „Nie mogę się doczekać, kiedy wreszcie pójdę do nieba ”towarzyszymy niesamowitej ciotce Elner w jej podróży w zaświaty. Tom 4 „Całe miasto o tym mówi” jest swoistym podsumowaniem cyklu. Streszcza i uzupełnia historię miasta Elmwood Springs od założenia aż do czasów obecnych. Jest bardzo dobrym zwieńczeniem cyklu i zauważalnie różni się stylem od poprzednich części.

Elmwood Spring jest małym, uroczym miasteczkiem zagubionym gdzieś w Missouri. Każdy zna tu każdego od zawsze, a w chwilach kryzysu można liczyć na wiele pomocnych dłoni. Oddalone od głównej drogi, żyje swym niespiesznym tempem, czaruje przejezdnych i w niesamowity sposób splata losy różnych osób. Jednak nie jest to zwyczajna idylliczna i mdła „obyczajówka". Fannie Flagg w wyjątkowy dla siebie sposób ubiera fabułę w ogrom emocji, pozytywnej energii, a codzienność przemienia w sielskość, wartościując rzeczy naprawdę ważne. Sprawia, że czytelnik już od pierwszych stron czuje się jak w domu, gdzie pachnie gorącym chlebem, słodkim ciastem, ciepłym deszczem czy wiatrem znad łąki. Gdzie ktoś cieszy się na jego widok i wita z otwartymi ramionami. Chcąc czy nie mocno zżyłam się z ciotką Elner i sąsiadką Dorothy, kręciłam współczująco głową, gdy na horyzoncie pojawiała się „biedna Tot". Niemal czułam smak powideł figowych czy niebiańskiego placka karmelowego. Nabrałam ochoty, by siedząc na trawie oglądać zachody słońca. Choć stanowczo nie jestem fanką powieści obyczajowych, to ta autorka potrafi rozczulić mnie i wzruszyć do łez. Lecz poza sielskością znajdziemy tu także interesujące studium rozwoju amerykańskiego miasta oraz dynamicznych zmian społecznych XX wieku. Pionierzy, pikiety dotyczące praw kobiet, wojny, kapitalizm. Jesteśmy świadkami rozkwitu metropolii, jego monopolizacji oraz powolnego upadku. Obserwujemy mocno kontrastujące różnice następujących po sobie pokoleń. To, co kiedyś wzbudzało kontrowersje, kilka lat później staje się normą.

Podsumowując. Cykl o Elmwood Springs jest czarującą historią trafiającą do serca i niosącą dużo pozytywnej energii. Świetnie spisuje się jako plasterek na duszę czy chwila dla odzyskania równowagi. Choć jest trochę słabszy od innych powieści autorki, to wiem, że nie raz wrócę do niego. Polecam :) Daję mocne 7/10 :)

Pozdrawiam. ZaBOOKowana :)

niedziela, 3 maja 2020

"Ja cie kocham a ty miau" - K. B. Miszczuk



"Ja cię kocham, a ty miau"
Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydanie I
Wydawnictwo W. A. B.
Warszawa 2020
ISBN: 9788328072879













Ostatnio nabrałam apetytu na coś lekkiego, wesołego. Natrafiłam na nową powieść Katarzyny Bereniki Miszczuk i choć autorka nie należy do moich ulubionych, postanowiłam dać jej szansę po raz kolejny. Co z tego wyszło? Zobaczcie sami :)

Opis wydawcy:
Zwariowana komedia kryminalna. Ilustratorka Ala ma kota o imieniu Lord. Znudzony życiem na zbyt niskim w jego mniemaniu poziomie Lord postanawia przegnać narzeczonego swojej ukochanej właścicielki i wziąć sprawy w swoje łapki. Za jego drobną zachętą Ala wyjeżdża razem z innymi artystami do położonego na odludziu dworku. Jego właściciel, pan Stefan, postanowił ufundować wyjątkowe stypendium. Wybrany przez fundatora twórca będzie miał okazję zostać spadkobiercą pana Stefana. Rywalizacja o jego względy staje się zaciekła. Tak zaciekła, że pewnego dnia w salonie zostają odnalezione zwłoki jednego z artystów. Czy Lordowi uda się uratować swoją panią?

Książka ta jest tak bardzo kocia, że bardziej być nie mogła, chyba że obrosłaby futrem. Narratorem jest zmanierowany, narcystyczny i ciekawski kocur Lord. On z poziomu swoich 4 łapek ogląda i podgląda otaczających go ludzi, komentuje, obserwuje i pilnuje by jego kociej mości nie stała się krzywda. Choć inne postaci są raczej szablonowe i płaskie, to skupiający na sobie uwagę Lord nadrabia wszelkie ich braki. Fabuła płynie wartko, dynamicznie. Powieść jest stworzona tak by czytelnik czerpał z niej czystą przyjemność. Wątek kryminalny jest dość słaby, nieskomplikowany i liniowy, natomiast nadrabia lekkością i humorem, który trafi do serca wszystkich miłośników zwierząt i nie tylko. Słuchanie "Ja cię kocham a ty miau" było dla mnie czystą przyjemnością. Leszek Filipowicz świetnie spisał się w roli lektora, umiejętnie modulując głos potęgował charakterystyczną lekko znudzoną i zmanierowaną narrację kota. Brawo! Pozycja ta idealnie nadaje się na przerywnik pomiędzy cięższą literaturą oraz jako poprawiacz nastroju w gorszy dzień.

Muszę przyznać, że bawiłam się przednio i od teraz spoglądam na autorkę ciut łaskawszym okiem. Od siebie daję 6/10 i polecam :)

Miłego wieczoru
ZaBOOKowana




poniedziałek, 27 kwietnia 2020

"Wszystko za życie"- J. Krakauer




"Wszystko za życie"
Jon Krakauer
Tytuł oryginału: "Into the wild"
Tłumaczenie: Magdalena Jakóbczyk-Rakowska
Wydawnictwo Prószyński i spółka, Warszawa 2013
ISBN:9788378395638











"Tak wielu ludzi jest nieszczęśliwych, a jednak nie podejmują żadnej próby, by to zmienić, ponieważ przywykli do życia w pewności, konformizmie i konserwatywizmie, co może dawać poczucie spokoju umysłu, ale w rzeczywistości nie ma rzeczy bardziej niszczącej dla niespokojnego umysłu niż pewna przyszłość. Podstawą życia ducha ludzkiego jest jego pasja przyrody. Radość życia przychodzi z nowymi doświadczeniami,a zatem nie ma większej radości niż mieć wciąż zmieniający się horyzont, każdego dnia inny, i nowe słońce." 

~Jon Krakauer, "Wszystko za życie"

Czy marzyliście kiedyś by rzucić wszystko i jechać przed siebie? Żadnych przepisów, zobowiązań, zależności. Tylko Wy i natura. Mnie to uczucie dopada dość często i jeśli tylko mogę, chwytam za plecak i jadę w góry. Chciałabym Wam dziś opowiedzieć o biografii Chrisa McCandlessa. Wyjątkowego młodego człowieka, który porzucił wszystko na rzecz prawdziwej wolności.

Opis wydawcy:
Chris McCandless porzucił wszystko. Zerwał wszelkie więzi, rozdał pieniądze przeznaczone na studia, by wyruszyć w drogę, która miała dać mu wolność. W swym poruszającym reportażu Jon Krakauer idzie śladami młodego mężczyzny, który zafascynowany powieściami Jacka Londona, postanawia niczym współczesny wędrowny asceta przemierzyć samotnie Amerykę, by dotrzeć na Alaskę.
Na podstawie wspomnień jego przyjaciół i ludzi, których spotkał po drodze, a także jego dziennika, autor kreśli intrygujący portret idealisty i samotnika. Człowieka, który budził sympatię wszystkich napotkanych osób, ale zarazem nie zawahał się narazić swojej rodziny na cierpienie, który z całą świadomością podjął decyzję o ryzykownej wędrówce, ale nie potrafił zapobiec jej tragicznemu finałowi.

"Wszystko za życie" przeczytałam tuż przed zeszłorocznym wyjazdem w góry. Choć to książka niepozorna i szczupła, zadziałała na mnie elektryzująco. Ogrom emocji zawartych w tych niecałych 200 stronach oraz temat tak mi bliski trafiły prosto do mojego serca. Brak chronologii i narracja pierwszoosobowa, pozwoliła poznawać losy Chrisa tak jak robił to autor. Zaczynamy od tragicznych doniesień z prasy, by powoli zagłębiać się w szczegóły jego losów. Poznajemy ludzi, którzy go pamiętają i miejsca, w których pozostawił swój ślad. Autor stara się dociec pobudek kierujących Chrisem, jednocześnie będąc neutralnym. Mówi o wolności, radości, życiu pełną piersią i konsekwencjach wyborów, ale także o egoizmie, uporze i surowości. Pozwala czytelnikowi spojrzeć na tę historię z każdej strony, znaleźć swój punkt widzenia i samodzielnie ocenić postępowanie Chrisa. Po jakiejkolwiek stronie byśmy nie stanęli jedno jest pewne, Chris oddał wszystko za życie i niczego nie żałował. Jestem wolnym duchem i często sama muszę uciec od świata w moje ukochane góry, by zachować wewnętrzną równowagę, więc w dużej mierze rozumiem jego postępowanie. Po przeczytaniu tej historii długo myślałam ile sama jestem w stanie poświecić dla wolności oraz ile pozwoliłabym jej sobie zabrać...
"Wszystko za życie" wgryzło się we mnie na stałe. Minęło już 9 miesięcy od przeczytania tej książki, a mimo to czuję jak emocje buzują we mnie jakbym skończyła ją wczoraj. Tyle czasu zbieram się do obejrzenia ekranizacji i przeżycia tego jeszcze raz, ale chyba nie zrobię tego teraz. Poczekam na porę, w której bez przeszkód będę mogła założyć trekkingi, zarzucić plecak i znów poczuć skałę pod podeszwą. Ze swojej strony daję 9/10 i polecam wszystkim wolnym duchom ;)

Miłego wieczoru
ZaBOOKowana

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

"Wybrana"- N. Novik



"Wybrana"
Naomi Novik
Tytuł oryginału: "Uprooted"
Tłumaczenie: Zbigniew A. Królicki
Wydanie I
Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2015
ISBN:9788378187370














Obiecanki, obiecankami, ale pora się wziąć wreszcie za pisanie :). Na początek chciałabym przedstawić Wam najlepszą przeczytaną przeze mnie książkę pierwszego kwartału 2020 roku. Do dzieła!

Opis wydawcy:
"Agnieszka kocha swój dom w dolinie, swoją cichą wioskę położoną na peryferiach królestwa Polnii, niedaleko granicy z sąsiednią Rusją. Uwielbia okoliczne lasy i lśniącą błękitną rzekę. Niestety, w pobliżu rozpościera się także złowrogi i tajemniczy Bór, pełen złych mocy i drapieżnych stworów. Mieszkańcy doliny mogą liczyć tylko na to, że żyjący w odosobnieniu czarodziej zwany Smokiem nie dopuści do rozprzestrzeniania się zła. Jego pomoc oparta jest jednak na okropnym warunku - co dziesięć lat zabiera on z doliny jedną siedemnastolatkę, która będzie mu usługiwać w jego wieży.

Zbliża się dzień kolejnego wyboru. Agnieszka jest w grupie kandydatek i martwi się tym, że - zgodnie z przypuszczeniami mieszkańców - Smok zabierze jej przyjaciółkę Kasię, najpiękniejszą i najzdolniejszą z dziewczyn. Czarodziej jednak podejmuje inną decyzję..."

"Wybrana" trafiła w moje ręce z polecenia. Po przeczytaniu pierwszych kilku rozdziałów wiedziałam, że trafiła w moje gusta, a po kilku kolejnych przepadłam bez reszty. Jest to jedna z tych książek, które jednocześnie chce się przeczytać i nie chce kończyć. Dobrze zarysowane postaci, świetnie skonstruowany świat, w którym można zanurzyć się bez reszty czy umiejętne budowanie napięcia to tylko kilka atutów. Najbardziej oczarował mnie baśniowy klimat i niespieszne tempo opowieści, pozwalające rozsmakować się w niej i wtopić w tę nieszablonowa fabułę. Sami wiecie jak uwielbiam wszelkie opowieści utrzymane w formie gawęd czy legend. To musiało się udać. Choć język jakim napisano książkę jest dość prosty, to nie przeszkadza, a raczej nadaje dodatkowej lekkości przekazu. Książka ta zarówno może uchodzić za młodzieżową czy wstęp do fantastyki dużego kalibru. Nie jest natomiast ckliwa, cukierkowa czy romantyczna, jak obecne bestsellerowe młodzieżówki. Znajdziemy w niej też wiele nawiązań do polskich bajań. Skąd? Otóż Naomi Novik choć urodzona w Nowym Jorku posiada polskie korzenie i dzięki matce pokochała nasze bajki i podania.

Moi drodzy, dałam się "Wybranej" zauroczyć, przepadłam bez reszty i tak strasznie mi szkoda, że nie będę mogła przeczytać jej ponownie pierwszy raz. Minął już ponad miesiąc od jej przeczytania, a moja miłość i entuzjazm do niej nie gaśnie. Daję od siebie mocne 9/10 i gorąco polecam :)

Pozdrawiam ZaBOOKowana :)

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Podsumowanie czytelnicze 2019 r.


Nowy Rok jest często momentem przełomowym. Zabieramy się za wszelkie podsumowania, wytyczamy nowe cele, szukamy zmian lub powrotu na własne tory. Rok 2019 był dla mnie czasem dynamicznym, próbowania nowych rzeczy, dzikiego pędu i czerpania ze wszystkiego pełnymi garściami. Zaniedbałam wiele spraw (w tym między innymi prowadzenie bloga), a w zamian miałam okazję ugryźć życie inaczej oraz przetestować siebie w nowych sytuacjach. 

W 2019 roku nałożyłam na siebie sporo wyzwań czytelniczych. Najbardziej dumna jestem z "Wyzwania Lubimy Czytać 2019", które udało mi się zrealizować w 100% oraz "Książki, które zawsze chciałam przeczytać, ale nie było kiedy": 90%. Poległam na całej linii w czytaniu zaplanowanych cykli oraz w książek z dzieciństwa. Mimo wszystko jestem z siebie zadowolona :)

To był dla mnie wspaniały, energetyczny rok, także literacko. Lista przeczytanych książek przeszła moje wszelkie oczekiwania pod względem ilości jak i gatunków. Udało mi się pochłonąć aż 140 pozycji, a w tym 70 w wersji papierowej/elektronicznej i 70 audiobooków. Najczęściej w moje ręce trafiała fantastyka, powieść, literatura obyczajowa i dziecięca. Odkryciem roku stał się gatunek, z którym do tej pory było mi nie po drodze- biografie. Z zapartym tchem śledziłam losy ikon polskiego himalaizmu: Jerzego Kukuczki, Wandy Rutkiewicz, Wojciecha Kurtyki, Haliny Kruger-Syrokomskiej; jak i bardziej współczesnych wspinaczy: Piotra Pustelnika, Denisa Urubko czy Rafała Froni.

Wśród tylu pozycji znalazły się zarówno perełki jak i całkowite porażki. Chciałabym przedstawić Wam 10 książek, które zdobyły moje serce w 2019 r.

10. "Krok po kroku. Z Ziemi Ognistej na Alaskę" - M. Woroch. 

Jest to relacja z niezwykłej wyprawy dwojga niepełnosprawnych przyjaciół, poruszających się na wózkach. Przystosowanym do własnych potrzeb autem, samodzielnie, przemierzają trasę wiodącą wzdłuż zachodnich wybrzeży obu Ameryk.  Przygoda zaczyna się w Buenos Aires, biegnie przez najbardziej wysuniętą na południe osadę Ushuaia, a później na północ ku Prudhoe Bay w północnej Alasce. Książka ta jest nie tylko opisem ponad rocznej wędrówki, ale także opowieścią o kolejach życia, drodze do celu, przesuwaniu własnego horyzontu, próbą zrozumienia siebie, przełamania strachu i pogodzenia z własną niepełnosprawnością. W tej opowieści ujęła mnie pokora i szczerość przekazu oraz siła i determinacja podróżników.

9. "Magiczne lata" - R. McCammon.


Wyobraźcie sobie małe amerykańskie miasteczko z lat sześćdziesiątych, a w nim grupka chłopców na rowerach i wielkie tajemnice. Robert McCammon sprawnie stapia rzeczywistość z fantazją i tworzy niesamowity, mroczny świat, w którym zaciera się granica pomiędzy jawą, a snem.
"Magiczne lata" są jedną z tych powieści, do których wraca się z niemałą nutką wzruszenia. W niezwykły sposób wyzwala w czytelniku wspomnienia dawnych lat, w których świat każdego dnia był wyjątkowy. Czaruje i uwodzi bogatym obyczajowym tłem, zapiera dech mroczną, kryminalną fabułą i przykuwa uwagę niezwykłą narracją.


8. "Małe Licho i anioł z kamienia" - M. Kisiel.

Choć "Małe Licho" należy do literatury dziecięcej to ja (stara buba) wyczekiwałam z niecierpliwością kolejnego tomu. Nie zawiodłam się! Marta Kisiel stworzyła przepiękną, ciepłą, humorystyczną opowieść, w której zakochali się nie tylko najmłodsi, ale także ich rodzice(ciotki i babki też ;) ). Zakochałam się i ja, przepadłam razem z bamboszkami :).
Tym razem z powodu ataku ospy Bożek wraz z Tsadkielem i Guciem muszą spędzić ferie u ciotki Ody w samym sercu przedziwnego lasu.



7. "Mój pionowy swiat" - J. Kukuczka. 


"Mój pionowy świat" jest pamiętnikiem wyprawowym i autobiografią pioniera himalaizmu. Nazwisko Jerzego Kukuczki znane jest każdemu. Drugi na świecie zdobywca wszystkich 14 ośmiotysieczników, który uczynił to w niespełna 8 lat. Twórca wielu nowych dróg wspinaczkowych, jeden z prekursorów wspinaczek bez wspomagania tlenowego. Z drugiej strony zwyczajny człowiek rozdarty między dom, a pasję, malujący kominy by zdobyć fundusze na wyprawy, wbiegający z dziećmi na najwyższe piętra wieżowców by utrzymać kondycję. Zwykły, a jednoczenie niezwykły. Książka ta obrazuje nie tylko drogę do zdobycia 14 ośmiotysięczników, czy emocjonalne podejście do gór i towarzyszy wypraw, ale również rys ówczesnej Polski i sytuacji, w jakiej rozwijał się polski himalaizm. Przy tej pozycji spojrzałam na góry oczami jednego z moich idoli. Niesamowite przeżycie.


6. 'Wichrowe wzgórza" - E. Bronte

Z klasyką powieści kobiecej zawsze byłam na bakier, w tym roku postanowiłam nadrobić zaległości. Ku mojemu zaskoczeniu już od pierwszych stron przepadłam bez reszty. Historia miłości tak silnej, że spopiela wszystko i wszystkich. Uczucia powracającego jak widmo i niszczącego życie wielu pokoleń. Ilość emocji, różnorodność postaci czy też forma narracji sprawiła, nie mogłam się od niej oderwać.





5. "Nędznicy" - V. Hugo

Swoją przygodę z "Nędznikami" zaczęłam od wspaniałego musicalu w teatrze muzycznym w Łodzi oraz ekranizacji. Postanowiłam sięgnąć po pierwowzór literacki i nie zawiodłam się. Mnogość wątków, liryczny język, dynamiczni bohaterowie, malowniczy obraz jasnej oraz ciemnej strony XIX wiecznego Paryża sprawiały, że utonęłam w lekturze. Jednak nie to sprawiło, że "Nędznicy" znaleźli się w mojej Top 10. Jest to historia o duszy człowieka, szarpanej skrajnymi emocjami. O tym, jak bardzo ludzie potrafią być potworni w okrucieństwie i jak piękni w kochaniu.


4. "Czarnobylska modlitwa" - S. Aleksijewicz.


20 lat po katastrofie czarnobylskiej Swietłana Aleksijewicz zebrała historie ludzi, którzy przetrwali to piekło. Żona strażaka, człowiek zajmujący się utylizacją zwierząt, żołnierz, cywil... Każdy z nich ze swoja własną przerażająca historią o miłości, stracie, lęku, o naginaniu granic człowieczeństwa, o słabości i sile. Każda opowieść trafiała idealnie w mój słaby punkt, podsycała emocje i głęboko zapadała w pamięć. Sporo czasu potrzebowałam by po jej przeczytaniu wrócić do normalności. Doceniam i ogromnie polecam!




3. " Grona gniewu" - J. Steinback. 


Kolejna klasyka, która pozostawiła na mnie swoje piętno. "Grona gniewu" opowiadają losy rodziny Joadów zamieszkującej Oklahomę. Z powodu kryzysu gospodarczego zostają zmuszeni do porzucenia własnej ziemi i migrują do Kalifornii poszukując pracy. Obdarci z godności, ojcowizny, traktowani jak wrogowie, z wciąż narastającym cichym gniewem i bezsilnością. John Steinbeck świetnie uchwycił stopniowe narastanie beznadziei, frustracje i gniew w sercach ludzi pragnących tylko spokoju i stabilizacji. Kawałka ziemi, która ich wyżywi i dumy z ciężko wykonanej pracy. Ogrom emocji i frustracji bezpośrednio oddziaływał na mnie. Wow! Ta książka pozostanie ze mną długo.


2. "451' Fahrenheita" - J. Bradbury. 


Dystopie zawsze potężnie oddziaływały na mnie, tym razem było tak samo. Wizja palenia książek nie przeraża tak bardzo, lecz za nią widnieje świat jednakowych konsumpcjonistów. Świat ludzi zamkniętych pomiędzy wielkimi ekranami, bez relacji międzyludzkich, bez własnego zdania. Świat poprawności politycznej, monotonii, nijakości, samotności i strachu przed odmiennością. Brr... Nadal mam ciarki, gdy o tym myślę. Książka zapadła w moją pamięć bardzo głęboko.




1. "Wszystko za życie" - J. Krakauer.


Przyszedł czas na najlepszą przeczytaną przeze mnie książkę w roku 2019. Jest to biografia Crisa McCandlessa, niezwykłego człowieka, który miał odwagę zostawić wszystko co posiadał, stać się prawdziwie wolnym i ruszyć w podróż życia poszukując siebie. Jedni mówili o nim "szaleniec, ryzykant", inni podziwiali za śmiałość do brania życia całymi garściami. Ten niezwykły młody człowiek otarł się o prawdziwe szczęście, a jego pozytywne nastawienie, uśmiech i wola życia sprawiała, że miałam ochotę sama chwycić za plecak i ruszyć przed siebie. Choć historia jest tragiczna, to niesamowicie porywała, motywowała i zmuszała mnie do wartościowania codziennych decyzji. Myślę, że często będę do niej wracać. Niestety nie miałam okazji obejrzeć ekranizacji, ale trzymam kciuki by świetnie uzupełniała tę biografię.



Cieszę się, że mogłam podzielić się z Wami literaturą, która wpłynęła na mnie w 2019 roku. Jest to subiektywne zestawienie wyjątkowych dla mnie książek, które z całego serca polecam. Kolejne wyzwania przede mną, pora zabrać się za realizację nowych celów i mam nadzieje, że rok 2020 będzie równie bogaty w dobrą literaturę jak poprzedni. Na tę chwilę jedynym, ale za to stanowczym celem jest reaktywacja bloga. Mówi się, że do trzech razy sztuka :) Trzymajcie kciuki by się udało :)

Pozdrawiam :)
ZaBOOKowana

poniedziałek, 16 września 2019

Cykl: "Morza Wszeteczne" - M. Mortka



Cykl: "Morza Wszeteczne"
Tom I - "Morza Wszeteczne"
Tom II- "Wyspy Plugawe"
Marcin Mortka
Wydanie I
Wydawnictwo Uroboros, Warszawa 2013 i 2015
ISBN I: 9122161272292
ISBN II: 9788328021280



nr 32 i 33 na liście "Książek przeczytanych w 2019 r."


"O tym, że piątki przynoszą echa, kapitan Roland zwany Wywijasem wiedział od dawna. Przesądny jak każdy człowiek morza, skrupulatnie przestrzegał zasady, by w ten dzień nie podejmować żadnych ważnych decyzji. W piątek nie podnosił kotwicy, nie zawierał umów ani nie omawiał kolejnych wypraw, ba wystrzegał się nawet piątkowej gry w kości. W chwili, gdy przebrzmiało echo salwy armatniej, a po nim łoskot walących się murów, uświadomił sobie, że nawet piątkowa wyprawa na dziwki może okazać się kiepskim pomysłem. "

~ Marcin Mortka, "Morza Wszeteczne" 

Ahoj przygodo! Morza szum, ptaków śpiew, a na horyzoncie zbliżający się całkiem szybko armagedon. Co na to banda hardych, nieustraszonych, trochę specyficznie ukształtowanych piratów pod przewodnictwem kapitana Rolanda zwanego Wywijasem? Pewnie z okrzykiem "Arrr!" rzuciliby się do boju, ale przed chwilą zniszczono ich statek, a nowy napędzany jest siłą demoniczną, którą do końca nie rozumieją. Tymczasem Roland zamiast palić i kraść, wplątuje się w zakrojoną na szeroką skalę wojnę pomiędzy demonami i aniołami. Teraz cała drużyna, wykorzystując swoje zalety oraz ułomności, musi zmotywować się i  ruszyć na ratunek Morzom Wszetecznym.

Sięgając po cykl "Morza Wszeteczne" spodziewałam się lekkiej, młodzieżowej opowiastki. Szybko zostałam sprowadzona na ziemię za pomocą kilku siarczystych przekleństw. Cóż, w końcu trafiłam w centrum pirackiej przygody prawda? Marcin Mortka nie patyczkując się w stopniowe budowanie fabuły, wrzuca czytelnika prosto w centrum akcji i karze biec przez bombardowane miasto w sobie tylko znanym celu. Bez zastanowienia dałam się porwać opowieści, mając cichą nadzieję, że znajdę chwilę wytchnienia by sobie wszystko poukładać. Tempo nie zwalniało, a ja z coraz większą radością zaczytywałam się w tych szalonych przygodach i nagłych zwrotach akcji. Dodatkowo mocno zróżnicowani i charakterystyczni bohaterowie oraz spora doza dobrego humoru sprawiły, że czytanie tej serii było dla mnie czystą przyjemnością. Pierwszy tom jest utrzymany w formie dobrej, pirackiej komedii pomyłek. Drugi trochę zwalnia przeobrażając się w świetną, humorystyczną powieść nie tracąc jednocześnie na jakości. Zarówno kapitan Wywijas jak i jego kaprawa załoga skradli me serce w całości. W ten weekend miałam szczęście uczestniczyć w Coperniconie (toruńskim festiwalu fantastyki) gdzie brałam udział w spotkaniu autorskim z Marcinem Mortką. Dowiedziałam się, że 3 tom przygód Rolanda zbliża się ku ukończeniu. Jednak nie znamy ewentualnej daty wydania z powodów zawirowań wydawniczych. Pozostaje mi tylko mocno trzymać kciuki i czekać :)

Podsumowując. Cykl "Morza Wszeteczne" jest zabawną, lekką powieścią piracką. Idealnie nadaje się zarówno na letnie plażowanie, jak i jesienne smuteczki. Powinna zainteresować ciut starszą młodzież, ale także niejednego dorosłego.  Ze swojej strony gorąco polecam!

Zaczytanego poniedziałku :)
ZaBOOKowana

niedziela, 11 sierpnia 2019

"Gdzie jesteś, Bernadette?"- M. Semple



"Gdzie jesteś, Bernadette?"
Maria Semple
Tytuł oryginału: "Where'd you go, Bernadette?"
Tłumaczenie: Maciej Potulny
Wydanie I
Wydawnictwo Media Rodzina, Poznań 2014
ISBN:9788372789440










Po świetnej zabawie przy "Projekt Rosie" zaczęłam z uwagą przeglądać serię "Gorzka czekolada" wydawnictwa Media Rodzina. Tak też natrafiłam na "Gdzie jesteś, Bernadette?", o której jest głośno ze względu na zbliżającą się premierę ekranizacji (16.08.-w Polsce). Czemu nie? Wypożyczyłam, przysiadłam i dałam się porwać tej szaleńczej przygodzie.

Tytułowa Bernadette Fox jest niezbyt lubianą wśród sąsiadów, zamkniętą w sobie, tajemniczą kobietą. Do dziś w pewnych kręgach uważana za genialną rewolucjonistkę w dziedzinie architektury, lecz od lat nie tworzy.  Jest także (a przede wszystkim!) mamą i najlepszą przyjaciółką nastoletniej córki Bee. Dziewczyna w zamian za wzorowe wyniki w nauce zażądała rodzinnej wyprawy na Arktykę, a to wywołało istną lawinę niespodziewanych zdarzeń, podczas których Bernadette znika.

"Gdzie jesteś, Bernadette?" nie jest zwyczajną opowieścią. Napisana w nietypowej formie chronologicznego zbioru listów, maili, notatek i artykułów, uzupełnionych opowieściami Bee. Te z pozoru strzępki informacji świetnie się ze sobą zazębiają i uzupełniają tworząc dynamiczną, spójną  fabułę. Pozwalają także spojrzeć na poszczególne sytuacje z całkowicie odmiennych perspektyw. Samą Berbadette poznawałam stopniowo, głównie przez złośliwe plotki sąsiadek, częściowo przez pryzmat kochającej córki, zabieganego męża czy zachwyconych adeptów architektury. Zaledwie chwilę mogłam spojrzeć oczami samej Bernadette. Nie chcę zdradzić zbyt wielu szczegółów, ale powód tego interesującego zabiegu bardzo dobrze wyjaśnia sama fabuła. Tytułowa bohaterka stopniowo zyskiwała moją sympatię. Z początku tylko jako ekscentryczna nieznajoma, ale każda kolejna strona pozwala odkryć coraz więcej i zajrzeć coraz głębiej w jej życie. Im więcej o niej wiedziałam, tym bardziej skradała me serce. Choć akcja skupia się głównie w obrębie Bernadette, inni bohaterowie zostali skonstruowani z równą starannością, są nieszablonowi, dynamiczni i pełni. Lekka forma, doprawiona szklanką emocji, łyżeczką humoru i szczyptą goryczki świetnie wpasowała się w mój gust.

Film dopiero przede mną, ale powiem wam małą ciekawostkę. Gdy poznałam książkową Bernadette, wiedziałam, że jedyną aktorką, która mogłaby ją zagrać jest właśnie Cate Blanchett. To ona stała się twarzą głównej bohaterki w mojej wyobraźni. Ekscentryczność, zagubienie i pasja świetnie współgra z kreacjami Cate i chyba reżyser sam to zauważył. Postaram się nie stawiać zbyt wysoko poprzeczki dla tej ekranizacji, ale w wielką chęcią wybiorę się na nią do kina.

Podsumowując. "Gdzie jesteś, Bernadette?" jest lekką, ale nie płytką, słodko-gorzką opowieścią. Zamknięta w nietypowej formie, dynamiczna, spójna i przede wszystkim bardzo ciekawa. Moje serduszko już skradła, pora na Was ;) . Z ogromną przyjemnością przeczytałabym coś podobnego. Jeśli znacie ciekawe tytuły, podrzućcie mi kilka, a chętnie skorzystam :). Ze swojej strony daję mocne 8/10 i polecam!!! A tymczasem nie mogę się doczekać wypadu do kina ;)

Słonecznego popołudnia
ZaBOOKowana